Zaloguj się

Muzyka w Fitness

Muzyka a fitness instruktor

 

     Dla francuskiego poety Paula Verlaine’a była wszystkim. Grecki filozof Platon uważał, że jest niezbędnym elementem edukacji człowieka, dlatego że trafia do jego duszy. Według dekadenckiego poety, autora znanego poematu „Kwiaty zła” Charles’a Baudelaira – sięga nieba, a Mozart – muzyczny geniusz lubił mawiać, że najważniejsze jest w niej tempo. Czym jest dla instruktora fitness? W sensie duchowym – natchnieniem i inspiracją, a bardziej przyziemnie – po prostu narzędziem pracy.

   Towarzyszy człowiekowi od zarania dziejów. Razem z tańcem była, jest i zawsze będzie sposobem na wyrażenie naszych emocji, uczuć, tęsknot i pragnień. Każdy ją słyszy na swój sposób, rozumie, odczuwa i na nią reaguje. Słyszą ją również ci, o których się mówi, że nie mają poczucia rytmu. Jak wszystko na świecie tak i ona podlega modom i zmienia się w zależności od epoki, a ludzkość zachowuje w swoim dziejowym skarbcu najcenniejsze jej wydania i kompozycje, te nazywa później klasyką.

  Człowiek nie może istnieć bez muzyki jest w jego życiu wszechobecna, w zależności od rodzaju stylu, głośności, tempa – rozwesela go, motywuje do działania lub uspokaja. Czy może bez niej istnieć fitness?

 Rozejrzyjcie się, ile osób na siłowni ma na uszach słuchawki, a w kieszeni lub za paskiem walkmana czy mini odtwarzacz CD, mimo że i tak z rozmieszczonych dyskretnie głośników wydobywają się wypełniające salę melodie najnowszych przebojów. Spróbujcie zaproponować swoim klientom lekcje, w której nie będzie muzyki, nauczcie ich choreografii albo postarajcie się wyegzekwować kilkadziesiąt przysiadów w ciszy, którą będzie przerywał jedynie wasz głos odliczający powtórzenia. Chociaż nie musicie próbować. Wystarczy, że sobie to wyobrazicie i już macie ochotę zmienić zawód. Na pewno zgodzicie się ze mną, że bez muzyki mimo naszych nadludzkich wysiłków, sale świeciłyby pustkami.

Narzędzie pracy

   Gdybyśmy chcieli namalować portrety przedstawicieli różnych zawodów  wraz z akcesoriami nieodzownymi w ich pracy, to lekarz miałby ze sobą słuchawki, mechanik – klucz francuski, pielęgniarka – strzykawkę, a instruktor fitness – płytę z muzyką. Oczywiście tej płyty nie zakręci sobie na palcu. Dlatego właściciele nowoczesnych klubów nie żałują środków na zakup profesjonalnego sprzętu, gwarantującego wysoką jakość sprzętu i wyposażonego w różne techniczne niespodzianki, które ułatwiają życie instruktorom i podnoszą efekt ich pracy. Do takich elektronicznych cudów należy na przykład, bardzo już dziś popularny pitch control – małe pokrętło, dzięki któremu możemy regulować tempo muzyki w zależności od potrzeb wynikających z przebiegu zajęć. Jakość dźwięku jest równie ważna jak rodzaj muzyki nagranej na płytę, która jest podstawowym narzędziem pracy instruktora fitness.

Jeszcze kilka lat temu w Polsce, a kilkanaście lat temu w Europie Zachodniej instruktorzy używali do prowadzenia zajęć kaset z aktualnymi przebojami, które kupowali w zwykłych sklepach. Pierwsze zmiksowane kasety pojawiły się pod koniec lat osiemdziesiątych i oczywiście przybyły do Europy – jak wszystko co miało w tamtych czasach związek z fitnessem – zza oceanu.

Obecnie płyty z profesjonalnie zmiksowaną muzyką są dostępne wszędzie, ale kiedy 12 lat temu zaczynała się moja przygoda z fitnessem radziłam sobie jak wszyscy. Improwizowałam do piosenek o zróżnicowanym tempie, naszpikowanych tzw. mostami. Pamiętam, że swoją pierwszą profesjonalną kasetę (płyt jeszcze wtedy nie było) kupiłam w czasie paryskich Targów Fitness w 1991 roku. Kosztowała dwa razy więcej niż te ze zwykłą muzyką pop, ale tak bardzo ułatwiła mi pracę, że do pojedynczych piosenek z mostami wróciłam dopiero po wielu latach, kiedy opracowywałam choreografie do Magic Bar.

Temat – fraza – bit

 Muzyka nadająca się do wykorzystania przez instruktora fitness, chociaż może być zróżnicowana pod względem stylu i rodzaju (techno, pop, rock, dance, funk, house) ma jedną wspólną cechę – jest kwadratowa.

Często osoby wykształcone muzycznie próbują poddawać w wątpliwość schematy, które tutaj przedstawiam. Są one ich zdaniem dużym uproszczeniem. Jeśli chodzi o muzykę w ogóle – na pewno tak jest. Nie, jeśli chodzi o muzykę w fitnessie. Ani taka wersja, ani moje uproszczone rysunki nie są przeznaczone dla uczniów szkół muzycznych, lecz dla instruktorów, którzy w czasie zajęć mają do spełnienia ważniejsze zadania niż szukanie frazy. Dlatego w muzyce wykorzystywanej do fitness fraza będzie miała zawsze osiem dźwięków (bitów) a temat muzyczny – cztery frazy. W temacie muzycznym rozróżniamy  naprzemiennie ułożone dwie frazy rosnące i dwie malejące (zależy to od wysokości dźwięku, którym fraza się kończy). Dla instruktora wynika z tego konieczność jej respektowania. Ponieważ temat muzyczny składa się z czterech fraz, dobrze zmiksowany materiał nagrany na kasetę lub płytę daje się zapisać za pomocą kwadratów i stąd wzięła się nazwa – kwadratowa muzyka.

Przestrzeganie frazy nie jest trudne wystarczy nauczyć się słuchać muzyki. Jest to konieczne, ponieważ muzyce podlega stworzona przez nas choreografia.

Frazie odpowiada choreograficzna ósemka (sekwencja), a tematowi muzycznemu – choreograficzny blok .

Tempo muzyki a rodzaj zajęć

„Najważniejsze i najtrudniejsze w muzyce jest tempo” – twierdził Wolfgang A. Mozart. Nawet w tak prostej, zdawałoby się, konstrukcji jaką ma muzyka wykorzystywana w fitnessie, tempo przysparza instruktorom wielu trudności. Jako profesjonaliści powinniśmy umieć się dostosować do różnych pojawiających się trendów. Wymagają one podkładu w postaci bezbłędnie zmiksowanego materiału muzycznego, którego tempo powinno się mieścić  między 90 a 165 BPM i zmieniać w zależności od rodzaju zajęć. Wzrasta w zajęciach, których celem jest poprawa wydolności i w których stosujemy high impact (hilo), a maleje w zajęciach wzmacniających mięśnie, relaksujących, rozciągających, bądź wymagających przyborów (step). Tempo zmienia się również w zależności od stopnia zaawansowania grupy. Doświadczony instruktor wie, że intensywność narzuca się i kontroluje nie tylko podwyższając tempo. Kiedy jest ono zbyt wysokie, zamiast uczynić zajęcia bardziej intensywnymi, zwiększa ryzyko wystąpienia kontuzji. Dostosowując tempo do zajęć z grupą nie sugerowałabym się tym, co wielkie gwiazdy światowego fitnessu proponują na konwencjach. Ich zajęcia mają być dla instruktorów inspiracją, źródłem radości i zabawy, motywacją do dalszej pracy. Często tempo stosowane przez nich jest dużo wyższe niż zalecane, nie oznacza to jednak, że tak należy pracować w klubie. Wiem jednak, że niektórzy instruktorzy liczą na konwencjach bity np. w czasie lekcji stepu, a później poddają dyskusji zalecenia szkoleniowców. Zdarza się, że prowadzą w klubie step przy 150 BPM. Nie zapominajmy proszę z kim pracują prezenterzy na konwencjach, a z kim – instruktorzy w klubach. Tylko wtedy, gdy grupa jest bardzo zaawansowana (poziom jako wysoki ocenia się jeżeli stoisz z tyłu i co najmniej 3 uczestników ćwiczy poprawnie), można pozwolić sobie na podwyższenie tempa wychodząc poza zalecane maksimum. Musimy zdawać sobie sprawę z tego, że każde utrudnienie ogranicza ilość osób mogących wziąć udział w zajęciach.

Most – przekleństwo instruktora

Mozart uśmiałby się gdybyśmy mu się zwierzyli jakim problemem bywają dla nas niewinnie spacerujące sobie między frazami dodatkowe dźwięki. Te wolne rodniki muzyki w perfidny sposób przerywają nam ciągłość pracy. Odbija się to na ćwiczących, gdyż zdezorientowani nagle się zatrzymują. Ich (nasza) konfuzja trwa do momentu, kiedy muzyka odzyskuje swój kwadratowy charakter. Aby uniknąć tego rodzaju nieprzyjemnych niespodzianek należy posługiwać się w pracy wyłącznie muzyką poprawnie zmiksowaną, a taką proponują profesjonalne wytwórnie fonograficzne. Jasne, że dzisiaj można próbować miksować  samemu. Wystarczy mieć komputer, odpowiedni program, czas i dobry słuch. Sposób łączenia fraz, a szczególnie łączenia wybranych, ulubionych utworów, z których każdy ma inną dynamikę (nie do przetestowania w warunkach domowych) nigdy nie będzie jednak tak doskonały i spektakularny, a jakość całości daleka od tej, którą gwarantuje profesjonalna kaseta czy płyta.

Można się udać do profesjonalnego studia muzycznego. Pozostaje jednak konieczność wyszukiwania utworów, a ponadto opracowanie ich w studio, drogo kosztuje, drożej niż jedna profesjonalna płyta.

Dobór muzyki

Czasem się martwimy czy posiadamy płyty w wystarczającej ilości, aby na każdych zajęciach zaproponować inną muzykę i aby wszyscy uczestnicy zajęć kiedyś usłyszeli swoje ulubione rytmy. Z doświadczenia wiem, że instruktor lubiany przez swoich uczniów nigdy nie ma z tym problemu. Pragnienie dostosowania się do gustów ćwiczących świadczy dobrze o instruktorze i jego zainteresowaniu człowiekiem, ale nie ma sensu wobec faktu, że i tak nie można zadowolić wszystkich naraz. Jeżeli uczniowie mają do nas zaufanie, zaakceptują rodzaj, głośność i tempo muzyki jaką wykorzystujemy wierząc, że tak właśnie powinno być. Nie ma co stresować się tym, że pani Basia, która na zajęciach jest pierwszy raz zatyka uszy, a Pan Marcin nie znosi latino. Jeśli specjalnie dla pana Marcina zamienimy latino na techno ryzykujemy niezadowoleniem pani Zosi, która to przemilczy albo pani Kasi, która uwielbia latino i opuści ostentacyjnie salę. Ryzyko, że ktoś nie polubi Twojej muzyki istnieć będzie zawsze. To Ty stojąc przed grupą musisz wierzyć w siebie. W to, że jesteś dobrym, odpowiedzialnym instruktorem i to co robisz, robisz dla dobra swoich podopiecznych. Wtedy muzykę, którą kochasz pokochają ci, którzy dla Ciebie przychodzą na zajęcia.

autor

Inka Szymański

Producenci

 

MOVE YA!

MTrax

Ta strona używa plików Cookies. Aby dowiedzieć się więcej zapoznaj się z naszą polityką prywatności.